Szybsza niż Ty!

Jest to post inny niż dotychczasowe, jednocześnie ciągle o bieganiu.
Chcę, robię i uważam, że warto się rozwijać. To ma ogromny wpływ na nasze życie, wartość rynkową i satysfakcję z życia. Jestem ciekawy Waszych przemyśleń po lekturze.

Po lekturze tego świetnego postu Ewy Wytrążek:
Tekst postu przedruk. *powiedziałem sobie: To samo jest
w bieganiu
. Przeczytajcie proszę koniecznie post Ewy, bardzo dobrze objaśnia o co i mi chodzi w tym wpisie.

Porównywanie się do innych.

W bieganiu mamy mnóstwo okazji do porównywania się:
A to ona pobiegła o cztery minuty szybciej ode mnie.
On ma już pięć maratonów w tym roku, a ja dopiero trzy.
On tak często biega, a ja trzy razy na tydzień biegam.
Muszę kupić najnowszy model ubrania/zegarka itp. bo oni mają.

I co z tego?

Co konkretnie osiągniecie przez to porównywanie?

Każdy z nas jest inny. Pod względem fizycznym i psychicznym.
Mamy inne ciało – inne predyspozycje fizyczne, inną granicę wytrzymałości organizmu
oraz inną fizjologię. Mamy inną psychikę. Zastanów się po co biegasz? Co chcesz osiągnąć
w nim i przez to bieganie? I bądź sobą. Mamy inne życie okołobiegowe – inną pracę, inne priorytety, inne tzw. dostępności czasowe. A przecież to wpływa na nasze bieganie.
Każdy z nas jest niepowtarzalny. Nie ma drugiej takiej samej osoby.
Ewa pisze: “Jaki to ma sens, skoro każdy z nas jest niepowtarzalny, wyjątkowy,
na swoją miarę?”

Wniosek: dopasuj swoje bieganie do siebie.

Na początku biegania miałem od czasu do czasu tendencję do mierzenia się z kolegami;
sprawdzania ich wyników i zwłaszcza trenowania razem z nimi ich treningów. Jednak to było rzadko, a teraz już jest do dla mnie obce i dziwne. Niepotrzebne.

Ważne dla mnie jest to, co ja chcę, i co robię aby osiągnąć to.
Biegam dla siebie i po swojemu. Biegajcie swoje i dla siebie.
Szukajcie swojej wartości siebie w swoim bieganiu. I w bieganiu i w życiu.

Dla mnie ten temat jest prosty. Dla bliskich mi osób także, i mamy takie samo zdanie co do porównywania się. Jednocześnie, może zachęci on was do przemyślenia tego, czy warto się porównywać i w bieganiu i w życiu. Zapraszam do podzielenia się przemyśleniami w komentarzach 🙂

*aktualizacja
Pod linkiem jest strona z plikiem w postaci pdf z oryginalnym tekstem z bloga Inspiratorium Ewy Wytrążek.
Wraz z komentarzami. Bez żadnych zmian.
Blog przestał być dostępny, udało mi się zrobić kopię tego artykułu.
Przecież do niego odsyłam i stał się inspiracją do tego postu.

Send to Kindle

6 thoughts on “Szybsza niż Ty!

  1. Piotr,
    bardzo czytelny przekaz i zgadzam się z nim w 99%.
    Naprawdę fajny post. !!!!!

    Najpierw sobie powiedzmy kim jesteśmy, kim chcemy być, jak chcemy żyć [biegowo], ile mamy na to czasu i pieniędzy, a ile zdrowia , co na to nasze Rodziny …..i nie porównujmy się z innymi, a jeśli już jakiekolwiek analizy to głównie w rozrachunku z naszą własną historią.

    Ja to czytam też tak po swojemu: miejmy poczucie wartości [ wiedząc w czym jesteśmy Chuck Norrisami i wiedząc również, jakie mamy cienkości] a w bieganiu powiedzmy sobie co NAM indywidualnie sprawia frajdę i NAM daje motywator, zachętę oraz nagrodę do dalszej pracy nad sobą.

    ten 1% , z którym bym polemizował zostawiam na …..rywalizację i punkt odniesienia do rzeczywistości, bo według mnie bez patrzenia się na innych brakuje kontrolek i zdrowego ducha sportowego.

    Miałem identyczne spostrzeżenie, że nie ma dwóch ludzi o tym samym DNA, sytuacji życiowej i, że elementy biegowe są w każdym starcie niepowtarzalne/unikatowe, co nie znaczy – że nie obserwuję wyników biegowych w mojej kategorii wiekowej i nie jestem dumny z moich wyników….w porównaniu z wynikami innych, a nie tylko w porównaniu z celem, który sam sobie wyznaczyłem.
    Maciej

    • Macieju

      Dziękuję Ci za interesujący komentarz i rozwinięcie tematu 🙂

      Piszesz:
      “miejmy poczucie wartości [ wiedząc w czym jesteśmy Chuck Norrisami i wiedząc również, jakie mamy cienkości] a w bieganiu powiedzmy sobie co NAM indywidualnie sprawia frajdę i NAM daje motywator, zachętę oraz nagrodę do dalszej pracy nad sobą.”
      miałem napisać i o wartości siebie. Jednak nie chciałem skomplikować tematu.

      Masz rację z tym 1 %, dziękuje za uzupełnienie. Tzw. zdrowa rywalizacja, zwłaszcza podczas zawodów może pomóc. Ważne, aby była właściwie użyta i wykorzystana.

      pozdrawiam serdecznie
      Piotr

  2. Od tego tekstu powinni zacząć wszyscy, którzy chcą biegać. Zresztą już go posłałam pewnemu początkującemu biegaczowi, którego wkręciłam w bieganie.

    Niestety muszę się z Tobą zgodzić. Bo sama tak robię. To, że ludzie z którymi biegam są ode mnie szybsi to wiem. Gorzej, że porównuję się nawet z moimi nieświadomymi tego przyjaciółmi, których trochę sama wciągnęłam do biegania. Szczególnie jeśli biegniemy w tych samych imprezach. Może gdybym przybiegała przed nimi byłoby inaczej? Ale tak pewnie nie będzie. Różnica na mecie sprawia, że czasem zamiast cieszyć się z efektów własnej pracy i poprawy wyników, towarzyszyło mi paskudne uczucie zazdrości. Paskudne 🙁

    Unikać biegania z przyjaciółmi? Czy może raczej umawiać się z nimi i wykorzystywać ich bieganie, żeby samemu biegać szybciej? Pierwsze już za mną, teraz wybieram drugie rozwiązanie, chociaż bieganie w samotności też lubię.

    A zanim kogoś wyciągnę z domu i włożę mu na nogi buty do biegania, to wyślę ten tekst. A porównywać będę tylko swoje własne biegi, przynajmniej się postaram!

    • Asiu
      dzięĸuję za docenienie i polecenie 🙂

      Pisałaś kiedyś na grupie 3:55, że gorąco kibicowałaś biegaczom w Krynicy.
      Może to samo warto zrobić w stosunku do znajomych.
      Tak, zazdrość to paskudna rzecz. A cieszenie się z sukcesów innych i docenienie tychże to wielka zaleta. I tak mało stosunkowo osób to robi.
      A z własnych wyników zdecydowanie ciesz się, to ważne 🙂 To Twoje treningi, i Twoje biegi.

      pozdrawiam serdecznie
      Piotr

  3. Ciekawy wpis, dla mnie bieganie to też droga do poznania siebie, swoich możliwości i tego, jak zachowamy się w różnych sytuacjach. Oczywiście im więcej czasu poświęcimy treningom, tym bardziej chcemy żeby owocowało to poprawą czasu na kolejnych zawodach, ale w całym tym zdrowym rozsądku nie ma też co się oszukiwać- rywalizacja z czasem skorelowana jest w dużym stopniu z rywalizacją z innymi uczestnikami biegu, dlatego zgadzam się z komentarzami dot. 1% na zdrowe porównywanie się do innych- jakby nie patrzeć dzięki temu możemy kontrolować efektywność naszego planu treningowego.
    Zgodzę się też z tym, że każdy jest inny, ma inne zdolności motoryczne ciała, inne zajęcia w ciągu dnia a co za tym idzie inny plan treningowy, dietę, inną część czasu którą możemy poświęcić bieganiu, osobiście np. bardzo mnie zastanawia jak będzie wyglądało moje bieganie kiedy skończę studia, a zacznie się praca, zakładanie rodziny, opieka nad dziećmi etc. Sądzę że wtedy będę miał raczej mniej czasu niż teraz a w związku z tym słabsze czasy, i żeby wówczas nie popaść w jakąś depresję biegową i nie zwątpić że obecne mocne trenowanie ma sens w kontekście niepewnej przyszłości, wtedy będę upatrywał swojej szansy w nieporównywaniu się i bieganiu dla czystej przyjemności 🙂 pozdrawiam 😉

    • Piotr

      Słuszna uwaga z tym 1 % 🙂
      Miałem o tym wspomnieć, potem w trakcie pisania wyleciało mi z głowy (ideałów nie ma ;), acz od czego ma się Czytelników 🙂

      Co do drugiej części Twojego komentarza. To w takich przypadkach trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie po co biegam. Jeśli to faktycznie nam się podoba, to zrobimy tak, aby dalej biegać. Dla mnie najważniejszą rzeczą jest przyjemność z biegania. Gdyby nie ona to nie biegałbym, bo po co robić coś czego się nie lubi? A ta przyjemność wynika z kilku innych rzeczy.
      Jeśli zależy nam na bieganiu to zrobimy tak, aby dalej biegać. Odpowiednio dostosowując to do okoliczności typu praca, rodzina.
      Gratulacje za maraton 🙂

      pozdrawiam serdecznie

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *