Bieganie to nie tylko bieganie

Zajmę się w tym poście sprawą szczególnie ważną dla osób planujących rozpoczęcie biegania.
Bardziej doświadczeni biegacze powinni znać ten temat, jeśli chcecie podzielcie się swoimi refleksjami w komentarzach.

Bieganie zajmuje pewną skończoną ilość czasu w naszym życiu. I to bieganie nie kończy się na samym treningu biegowym. To co robimy poza bieganiem może i bardzo często ma wpływ na nasze bieganie.

Przykłady:

1) Miałem przez ostatnie kilka tygodni mocno zajmujący okres czasu. Jednym ze skutków był duży stres. I to spowodowało m.in. brak chęci do biegania. Tu ważne zastrzeżenie – i tak planowałem standardowy odpoczynek od biegania. Zrobiłem go sobie po prostu tydzień wcześniej.
Ten dłuższy okres stresu odbił się na moim bieganiu. W moim dzienniku pojawiły się niskie oceny zadowolenia z treningów, a i ja sam zauważyłem, że nie chce mi się biegać. A że bardzo uważnie siebie obserwuję, to zweryfikowałem plan odpoczynku i go przyśpieszyłem. Ten stres zatem nie był jedynym czynnikiem, jednak miał duży wpływ na bieganie.

2) Kolega, który jest zapalonym biegaczem i wybiegał w tym roku kilkadziesiąt imprez biegowych pracuje w nieregularnych godzinach. W związku z tym, trenuje o nieregularnych porach dnia.

3) W poście poradniku szybkiego przygotowania psychicznego na maraton wspomniałem, dzięki podpowiedzi innego bardziej doświadczonego biegacza, iż warto przygotować bliskie osoby na naszą kondycję psychiczną przed biegiem. Życie rodzinne i towarzyskie ma także wpływ na nasze bieganie.

4) Trenujecie inną dyscyplinę sportu np. skateboarding, triathlon, koszykówkę. A to ma wpływ ma bieganie. Przeznaczając X czasu i sił fizycznych oraz psychicznych na inne aktywności macie ich mniej dla biegania.

Zatem, to co robimy w naszym życiu może oddziaływać na nasze bieganie.
Bieganie to nie wycinek naszego życia. To integralna część życia, której przeznaczamy daną ilość naszych skończonych zasobów jak czas, zdrowie, siły fizyczne i psychiczne.

Tim Noakes w Lore of running wymienił trafnie cztery główne czynniki wpływające na bieganie: dieta, sen, fizyczny wysiłek, stres w pracy.
To post o ogólnej zasadzie wpływu “niebiegania” na bieganie, zatem pominę wyjaśnienie tychże czynników. Powinny być one dla Was jasne po lekturze przykładów.

Patrzcie na swoje bieganie holistycznie. To co robicie, gdy nie biegacie ma wpływ na bieganie, bo ma wpływ na was. To podstawowa zasada i punkt wyjścia do innych kwestii np. do układaniu planu biegania. Bądźcie świadomi, że w fazie treningu jesteście 24 godzinę na dobę.

Co o tym myślicie? 🙂

Send to Kindle

12 thoughts on “Bieganie to nie tylko bieganie

  1. Ehhh… mądry tekst. Wszystko co robimy ma wpływ na nas a co za tym idzie na nasze bieganie. Wszystko zależy czy do biegania podchodzimy poważnie czy traktujemy je jak “zło konieczne”. Do niedawna “nienawidziłem” biegania i mogłem robić wszystko inne byle nie bieganie. Dziś każdy kilometr sprawia mi przyjemność i przez to snuję plany na przyszłość. Prawdą jest, że czasami mam “chwile zwątpienia” – wtedy warto zrobić sobie właśnie taką “chwilę odpoczynku” jak Ty Piotr. Za chwilę wrócisz i znowu poczujesz że żyjesz by biegać (albo biegasz by żyć?? nie pamiętam…)

  2. świetny tekst, świetne słowa ja również kiedyś nienawidziłem biegania, obecnie leczę kontuzje i musze się obyć bez biegania, pozostaje jedynie jazda na rowerze i to bez nadwyrężania, nie sądziłem ze przerwa od biegania to może być najgorszy mój okres :-/
    do zobaczenia gdzieś na trasie

  3. Oj przypomniało mi się moje ostatnie zużycie zasobów. Jesienne przesilenie, oddanie krwi, w końcu mała anemia i nie wiadomo co jeszcze – i nie było “na czym” biegać. A próby biegania kończyły się dochodzeniem do siebie czasem pół, czasem cały dzień. Cenna lekcja obserwacji swojego biegania i życia.
    To oczywiste, ale dla mnie warte wspomnienia, sport/bieganie sporo zajmuje czasu/energii/pieniędzy/myśli/itd, ale daje niewspółmiernie więcej.

  4. Piotrze, dobrze czytać nowy post po naprawdę długiej przerwie 😉 swoją drogą nawet jak chciałem złożyć Ci życzenia przez MP to mi wyskakiwała info że Twój profil już nie istnieje :O i się zastanawiałem co się dzieje, ale widzę jest nowy wpis więc chyba wszystko ok? 😉

  5. Kolejny świetny tekst Piotr….parę linijek a jak każe myśleć – a czytając Twoje posty historyczne, podejście do życia – pokazuje kolejny raz mega konsekwencję Twojego bloga i Ciebie jako autora, przemyśleń i dokonań. W świecie PMów, (gdzie się obracam ) termin INTEGRITY określający oczekiwaną spójność między słowami a czynem [ w moim przypadku osoby Kierownika Projektu] jest najwyższym uznaniem dla osób perfekcyjnie zderzających rzeczywiste postępowanie z nabytą wiedzą i doświadczeniem i głoszoną teorią. Piotr: Chwalba Tobie za INTEGRITY biegowe i nie tylko…

    ad rem
    Podpisuję się wszystkimi kończynami pod Twoim tekstem, bieganie to nie tylko bieganie , ta czynność nie jest wyrwana jako odrębność z codzienności – ale jest wielkim PUZZLEM tworzącym [ dla niektórych UZUPEŁNIAJĄCYM] tę codzienność. Bieganie to frajda, ale też bilansowanie z życiem jakie chcę prowadzić – prosiłeś o osobiste doświadczenia, więc podam kilka przykładów.

    1. Lubię Macdonalda, pizzę, piwo i napoje gazowane – ale jak biegam w zawodach i nastawiam się na wynik…to moje lubię obżarstwowo-pijące życie idzie w dostawkę i bieganie jest numer 1. Co to znaczy – ano “dieta” jakieś 2 miesięce przed…ważniejszymi startami. Holizm namber łan.

    2. Mam żonę, 2 dorastające córki… – jakby nie było liczę się też ich oczekiwaniami – moje długie wybiegania albo mocne treningi , zmęczenie po nich powodują, że jestem mniej obecny w domu, moja kondycja rośnie, samozadowolenie rośnie, wyniki na zawodach rosną, tempo rośnie, kolejne personalbesty się pojawiają, osobiste odstresowanie po cięzkiej pracy jawi się jako cool środek – ale jak zderzam moją pasję z codziennymi lekcjami do odrobienia w szkole, garnkami do umycia, wyjściem do kina z żoną, grą w kości z Rodzinką czy zaliczeniem kolejnej odsłony Osadników z Catanu – to czasem myślę, że w dłuższej perspektywie wszystko musi się bilansować i wcale nie jest to takie proste. Ja tworzę Rodzinę, ale jestem tez jej częscią. Nie może być tak, że “kosztem” mojej Rodziny ja nie mogę sobie pobiegać i osiągac satysfakcji z wyników, ale też nie może być, że kosztem mojego sobie pobiegania, któryś element układanki Rodzinnej zaczyna szwankować i źle się zaczyna dziac w Państwie duńskim. Innymi słowy – chcę Rodziny szczęśliwej, zakładając, że ja też jestem jej członkiem i kawałek szczęścia mi się należy. Co to ma do holizmu ? WSZYSTKO; bieganie jest częścią normalnego życia, nie można jemu podporządkować wszystkiego, ale z drugiej strony trzeba BIEGANIE uwzględnić w codziennym rytmie zajęć i MUSI się na to znaleźć miejsce i zrozumienie w otoczeniu. Holizm …the Second

    3. Nawiązując do wątków z innymi sportami w tle, moje osobiste doświadczenia to:
    – przez bieganie przestałem grać w gałę [ szkoda mi nóg nagle się zrobiło….ale jakoś nie żałuję]
    – zacząłem więcej pływać [ super na wyluzowanie ciężkich treningów, położeni nacisku na inne mięsnie body, poprawa oddechu i beztlenowego wysiłku (w pływaniu krytymi stylami) , wzmocnienie mięśni grzbietowych itp. itd.
    – doceniłem spacery i świeże powietrze wtłaczane do płuc.

    …. w wszystko z pożytkiem dla mnie, dla otoczenia, dla wwyników i dla zdrowia

    4. Nawiązując do innych postów:
    – też wydaję zdecydowanie więcej kasy (ubrania, starty w zawodach, sprzet biegowy, izotoniki, żelki) ale za to od 3 lat nie byłem u żadnego lekarza internisty
    – mój budżet domowy się zmienił….wydatki na pierdoły zostały ograniczone na rzecz wydatków “biegowych”
    – moje życie pozalekcyjne jest mniejszym zbiorowiskiem śmieci pochłanianych z internetu, a bardziej wydaje się poszukiwaniem wartościowych informacji (biegowych, stricte biologicznych, fizyko-chemicznych) itp. Na starość chyba uczę się więcej przedmiotów, do których miałem awersję w szkole, no bo jak tu biegać dobrze nie kumając co to jest glikogen i funkcje wątroby, jak ustawiać treningi bez rozumienia pojęcia kwasu mleczanowego albo procesu spalania tłuszczu przy pomocy tlenu i bez jego udziału. Myślę, że nie da się oderwać wiedzy o człowieku od życia biegowego i to jest kolejny holizm namber kolejny…

    ops….
    właśnie spostrzegłem, że mój komentarz jest dłuższy niż post właściwy…. więc kończę…pewnie miałbym jeszcze do opowiedzenia moje 3 ostatnie lata życia biegowego, ale to może przy innej okazji

  6. Świetnie napisany post – wartościowy, ale i prowokujący ciekawą dyskusję. Genialny wpis Macieja, w szczególności 🙂
    ad 1 – mój ubiegłoroczny stres i złe emocje zadziałały jak bodziec do biegania, może gdyby nie one tyle bym nie wybiegała? a może wybiegała bym jeszcze więcej bo nogi nie zawsze słuchały mojej głowy? zamiast się wykańczać i zadręczać zdarłam parę biegowych butów. Na najbliższe miesiące mam jednak inny plan – biegać z radości i z radością, licząc na to, że efekty będą jeszcze lepsze 🙂
    ad 3 – w pracy najchętniej trzymałabym buty biegowe pod biurkiem, marzę o szefie, który zrozumie, że wolałabym godzinną przebieżkę od przerwy obiadowej – to daje mi jednak bodziec, by pomyśleć o zawodowej przyszłości, kolejny plan na ten rok…
    ad 4 – niestety u mnie góry i górskie wędrówki zeszły na drugi plan z powodu biegania, trochę mi tego brak w życiu więc mam zamiar to pogodzić
    To jak żyję, ma wpływ na to jak biegam, chcę biegać lepiej – więc trzeba zacząć lepiej żyć 🙂

  7. Witajcie serdecznie 🙂

    Bartłomiej, witaj na blogu 🙂
    Jak to fajnie może się pozmieniać z tym lubieniem, tak? To ważne, aby robić to co się lubi. Gratuluję Ci tej zmiany u Ciebie. Odpoczynek od biegania ma kilka zalet, jedna ważna to właśnie odpoczynek od niego 🙂

    Piter, także witaj na blogu
    dziękuję, właśnie u mnie jest tak, że unikam kontuzji, bo wtedy nie mogę robić tego co lubię, czyli biegać 🙂 Szybkiego i dobrego powrotu do zdrowia i biegania!

    Popołudniowa drzemka
    Trafne określenie: “ostatnie zużycie zasobów”. To ważne, że potraktowałaś to jako lekcję. Warto się tak obserwować.

    Piotr
    konto mam ciągle na MP. U mnie ok, jeszcze kilka zmian wdrażam, aby było lepiej.

    Macieju
    Twój komentarz jest wspaniały. Dziękuję za piękne rozwinięcie postu. Poleciłem Twój komentarz dalej. Co do Twoich miłych słów, to piszę tak, aby teksty były dla Was przydatne.

    Asiu
    dziękuję
    Napisałaś:” Na najbliższe miesiące mam jednak inny plan – biegać z radości i z radością, licząc na to, że efekty będą jeszcze lepsze :)”
    u mnie takie podejście działa. Powodzenia 🙂
    Często to powtarzam: po co robić coś co nie daje przyjemności? 🙂
    “To jak żyję, ma wpływ na to jak biegam, chcę biegać lepiej – więc trzeba zacząć lepiej żyć :)” dokładnie, popieram!

    Jeśli wg. Was ten tekst jest przydatny, podzielcie się proszę nim z innymi, niech też skorzystają.

    pozdrawiam serdeczne
    Piotr

  8. Gdy bieganie zaczyna być całym życiem, zmienia się wszystko. Bieganie jest lekiem, narkotykiem, ale także… sposobem na poznanie siebie, na rozwiązanie pewnych trudnych kwestii “w zaciszu własnej głowy”, ale także a może przede wszystkim sposobem złapania oddechu i codziennej frajdy z życia. Świetny tekst, bo pokazujący bieganie z innej strony.

  9. świetny tekst, masz rację, na to jak biegamy ma wpływ nie tylko to, jak biegamy, ale to jak żyjemy. fakt jest taki, że wszystko się ze sobą łączy i nie można się łudzić, że będziemy osiągać coraz lepsze wyniki, jeśli nie dosypiamy, nie potrafimy przeboleć stresu w pracy, przynosimy go do domu i okraszamy stresem domowym – to osłabia organizm i jak on biedny ma się zmusić do wysiłku? czasem w związku z bieganiem podejmuje się niewyobrażalnych wcześniej przedsięwzięć – ja np. zaczęłam ćwiczyć jogę (kiedyś wydawało mi się to uśmiercającą nudą) – bo to rozciąga mięśnie, co więcej je mądrze wzmacnia, a mój biedny kręgosłup przy samym bieganiu mógłby długo nie pociągnąć (choć podobno bieganie też mu dobrze robi). A z drugiej strony bieganie wpływa nie tylko na bieganie, bo wpływa na całe życie, dokonując pozytywnych zmian! i tak jak stres oslabia nas biegowo, to bieganie usprawnia nas antystresowo – od kiedy biegam jestem dużo spokojniejsza i łatwiej nabrać dystansu do problemów:) Tak więc mówiąc prosto kij ten jak każdy inny ma dwa końce, na szczęście jeden jest bardziej pozytywny:)
    Pozdrawiam!

    • Olu
      witaj na blogu 🙂
      dzięĸuję Ci za Twoje interesujące rozwinięcie tematu.
      Jest trafne, i niech ten pozytywny koniec kija będzie częściej używany 🙂
      a o tym drugim pamiętajmy – rozsądek i bieganie z głową niech będą podstawą.
      pozdrawiam serdecznie Piotr

  10. Pingback: Górski debiut na piąte urodziny | Piotr Stanek o bieganiu

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *