O mnie

Cześć, witajcie na moim blogu. Z tej strony Piotr.

Pokażę Wam – na zasadzie: ja mogę i potrafię, ty też możesz i potrafisz – że da się biegać:
dla i z przyjemnością, bez niepotrzebnego stresu, z balansem.

1. Dla przyjemności sensu largo. Po prostu czuję przyjemność, gdy biegam.
I wychodzę na treningi dla tej przyjemności. I mam ją z wielu źródeł, takich jak własne rekordy, minimalna ilość kontuzji, aspekty turystyczne, pokonywanie swoich granic, relacje
z innymi ludźmi. A często mam radość, bo po prostu biegam. Po co robić coś czego się nie lubi?

2. Niepotrzebny stres to ten fundowany sobie na własne życzenie. Bo stres będzie.
To nieodłączny towarzysz naszego życia. To także bodziec do rozwoju. Warto jednak wiedzieć jak sobie z nim poradzić, gdy zaczyna przeszkadzać. Po co stresować się bieganiem, kontuzjami, przetrenowaniem? Niepotrzebny stres … niepotrzebny jest.

3. Bieganie to nie tylko bieganie. Pamiętamy o wspaniałym wpływie endorfin na nasze samopoczucie i życie. Zdarza się jednak, że drugą stronę medalu bagatelizujemy. Gdy ostro trenujemy i zamiast odpocząć pogłębiamy przetrenowanie. Gdy lekceważąc ból, dorabiamy się kontuzji.
Mamy swoje określone życie. Pracę, życie rodzinne, towarzyskie, obowiązki domowe. Chcemy mieć na to siły i czas. A to są ograniczone zasoby. Warto dobrze to sobie zbalansować. Ponieważ da się i warto.

Biegam od lata 2009 roku. Zaczynałem od niecałego okrążenia bieżni. Przez te lata sporo się nauczyłem o bieganiu. I z własnych błędów, bo swoje lekcje odrobiłem. I z błędów oraz porad innych, bo dużo czytam i analizuję. Eksperymentuję. Dwa razy byłem grupowym pacemakerem. Kilkanaście razy indywidualnie. Z sukcesem doprowadziłem swoich podopiecznych do mety.
Uwielbiam ruch. Zacząłem biegać po górach, po których dużo chodzę. Umiem dać sobie wycisk, i umiem powiedzieć sobie „dość”. Potrafię przebiec trudny maraton z solidnymi podbiegami, zrobić znaczącą życiówkę i uśmiechać się. Miałem jedną kontuzję, kilkudniową. Last but non least – mam i przyjemność i satysfakcję z biegania. A ciągle poznaje i siebie
i swoje bieganie…

Jestem Piotr. Nie lubię pisać o sobie, poza tym biograficzne notki to pisanie o sobie. Pisanie, aby pokazać, że jest się wartym uwagi. Jestem wartym uwagi miłym człowiekiem. Znajomi mówią o mnie „przewodnik biegowy”, „góral napływowy” i „coach mentalny”. Choć i “wariat” czy “dobry duszek”.
Zapraszam Was do lektury bloga i do wyrażenia swojego zdania w komentarzach. Możecie także do mnie napisać piotr.stanek.fit(tutajmałpa)gmail.com

Mój profil z aktualizowaną listą startów i pierwszym blogiem.

Piotr Stanek